Rozdział 1
Obudził mnie głośny hałas. Nie wiedziałam co się dzieje. Usłyszałam głosy D’harańskich żołnierzy. Zauważyłam, że zabierają mojego Ojca i siostrę. Wśród tłumu nie widziałam mojej matki. Szybko chwyciłam sztylety. Nie mam dobrego doświadczenia w walce, ,mimo wszystko rzuciłam się na jednego z żołnierzy, zdążyłam wbić mu sztylet w szyję, po czym padł na ziemię. D’harańczycy szybko zorientowali się, że w śród nich jest jeszcze jedna Spowiedniczka. Przygotowałam się do walki, jednak długo nie wytrzymałam, upadłam na ziemię i straciłam przytomność. Obudziłam się w czymś przypominającym klatkę. Byłam sama, nie widziałam nikogo z mojej rodziny. Nagle zobaczyłam, że podchodzi do mnie dziewczyna w czerwonym skórzanym uniformie. Chwyciła mnie i poprowadziła do Lorda Rahla. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek go zobaczę. Stałam w milczeniu, stwierdziłam, że tak będzie lepiej, bałam się że skrzywdzi moją rodzinę gdy coś powiem. Patrzył na mnie przez dłuższy czas.
-Masz piękne oczy Kahlan.- powiedział cały czas patrząc na mnie.
Nie odezwałam się, patrzyłam cały czas w ziemie.
-Posłuchaj, musiałem zmienić co do ciebie plany. Miałaś zostać jedną z Mord-Sith, ale nie nadajesz się. Więc musisz wybrać, albo zostaniesz moją żoną, albo dołączysz do swojej rodziny.
-Gdzie oni są?- zapytałam.
-Nie żyją.-odpowiedział łagodnym głosem, dodając. – Co wybierasz?
Czułam, że łzy spływają mi po policzkach. Widziałam, że nic już ich nie uratuje, a ja musiałam wypełnić swoją misję. Muszę przeżyć inaczej nigdy nie odszukam poszukiwacza.
-Zostanę twoją żoną.- odpowiedziałam, ocierając łzy.
-Nie płacz moja droga. Wszystko będzie dobrze.- powiedział po czym mocno mnie przytulił.
Nigdy nie myślałam, że potrafi komuś współczuć. Po chwili rozkazał, aby odprowadzono mnie do komnaty. W komnacie miał mnie ktoś doprowadzić do porządku. Gdy weszłam do środka pomieszczenie było większe od mojego domu, na środku stało duże łóżko. Gablotka na różne rzeczy, i wielkie lustro. Wokół całego pokoju było wiele drzwi, za pewnie znajdowały się tam łazienka, szafka na ubrania i buty. Pomyślałam. Po co to wszytko? W pokoju czekała na mnie moja przyjaciółka Alice, nie wiedziałam, że służy Rahlowi.
-Co ty tutaj robisz?- zapytałam.
-Jestem tutaj od niedawna, powiedz jak ty tu się znalazłaś?- powiedziała łapiąc mnie za ręce.
-Dziś rano napadli na moją rodzinę żołnierze, i chyba wiesz co było dalej.- zakończyłam na tym, ponieważ nie chciałam przeżywać tego jeszcze raz.
-Rozumiem. Wybacz za to co teraz powiem, ale nie powinnaś być w lochu.
-Miałam wybór, albo zginąć, albo zostać jego żoną.
-Nie wiedziałam, że twoi bliscy zginęli, tak mi przykro.- powiedziała, przytulając mnie.
-Nie przepraszaj musiałam komuś to powiedzieć.
-Musisz się przebrać chodź, pomogę ci.
Po kilkunastu minutach, byłam gotowa.
-Pięknie wyglądasz.- powiedziała Alice rozczesując mi włosy.
-Musisz mi pomóc.- powiedziałam wstając z krzesła.
-Jak?- zapytał Alice.
-Muszę uciec stąd jak najszybciej.- powiedziałam szukając czegoś co by pomogło mi się stąd wymknąć.
-Ale jutro ślub, dzisiaj nam się nie uda. Po pałacu chodzą żołnierze nawet mucha nie zdoła się przedostać.
-Uciekniemy jutro, przed ślubem. Postaram się coś wymyślić.
-Dobrze, ale nie wiem jak chcesz tego dokonać. - powiedziała Alice wychodząc z komnaty.
Kahlan 1/01/2010 15:11:28 [
Powrót]
Komentuj
No, no zaczęło się :) Biedna Kahlan i ten głupi Rahl {:D} Czekam na next a co do rozdziału to jest EXTRA :D Pozdrawiam
[richard-cypher]
Roberta 1/01/2010 18:40:11
| brak www IP: 83.3.24.18
Ciekawe opowiadanie. ;)
www.ashley-1990.blog4u.pl
Ashley1990 1/01/2010 16:04:58
| brak www IP: 88.156.137.49